piątek, 9 maja 2014

12 | część II

Śniłam o lepszym życiu, w którym nie ma cierpienia, łez, zazdrości, przemocy ani chorób. Właśnie tam chciałam być, nic nie czuć i być w końcu szczęśliwa na dłużej niż jeden dzień. Moje życie od zawsze było porażką, nie byłam idealna, choć starałam się taka być. Chciałam, aby wszyscy byli ze mnie dumni i widzieli we mnie kogoś kogo warto naśladować, ale nie byłam wzorem, byłam przekleństwem. Zastanawiałam się dlaczego Bóg tak mnie nienawidzi. Dlaczego zabrał mi ukochanych ludzi? Dlaczego pozbawił dobrego życia i przyszłość? Czemu postawił mnie przed tak ciężkimi wyborami? Byłam aż tak zła? Zasłużyłam na to?
Tych pytań było milion i na żadne nie otrzymałam odpowiedzi. Chciałam żyć, a nie tylko istnieć.
- Hej, Księżniczko - usłyszałam znajomy szept przy uchu. - Otwórz oczy, obudź się.
Chciałam się obudzić? Chciałam wrócić do Harry'ego, Max'a i reszty? Jednak teraz nie chodzi tylko o mnie. Jak się nie obudzę, to moje dziecko także. Już raz pozbawiłam niewinne dziecko życia, nie mogę zrobić tego ponownie. Nie tym razem.
Delikatnie otworzyłam oczy, po czym zamrugałam parę razy, aby odzyskać ostrość. Po chwili mgła znikła, a ja zobaczyłam twarz Harry'ego tuż obok mojej. Miał zaszklone oczy i bałam się, że zaraz się rozpłacze. Wyglądał jak wrak człowieka; miał podkrążone oczy, zapadnięte policzki, suche usta oraz rozczochrane włosy. Nie przypominał perfekcyjnego anioła, a raczej smutnego anioła, który zapomniał jak latać.
- Dzięki Bogu - wyszeptał, a parę samotnych łez spłynęło po jego policzkach. - Tak cholernie się bałem, że Cię stracę. Że stracę was - delikatnie dotknął mojego brzucha. - Przepraszam za wszystko, naprawdę przepraszam. Nie chciałem Cię uderzyć, to nie byłem ja... Wiem... Po prostu mi wybacz, błagam - gubił się we własnych słowach, ale to nic.
Zaczęłam płakać ze wzruszenia, bowiem jego wyznanie było okropnie smutne jak i kochane. Przeprosił mnie, błagał o wybaczenie, martwił się i zapomniał o tym, że go zdradziłam.
- Kocham Cię, proszę nie płacz - desperacko ścierał opuszkiem palca moje łzy. 
- Też Cię kocham - mój głos był zachrypnięty.

- Wszystko będzie w porządku, obiecuję.
- Nie obiecuj, Harry - zamknęłam oczy z bólu psychicznego jak i fizycznego. - Jesteś beznadziejny w ich dotrzymaniu. 
- Tak, wiem - uśmiechnął się delikatnie. - Ale teraz na pewno będę się wami opiekował. Ty i nasze dziecko jesteście dla mnie najważniejsi. Zakończę to wszystko, przysięgam.
- A on? Zabijesz go? 
- Kogo? - zmarszczył brwi.
- Max'a.
- Nie, byłem zły - odgarnął włosy z mojej twarzy. - Może wrócić, nic mu się nie stanie.
- Dziękuję - wyszeptałam, po czym skrzywiłam się z bólu.
Wszystko mnie bolał i piekło. Ledwo mogłam to wytrzymać, to były prawdziwe katusze. Jak to możliwe, że nie umarłam? Przecież Lexi mnie postrzeliła.
- Co mi jest? - spytałam.
- Wstrząs mózgu, dużo głębokich ran, które trzeba było zszyć, postrzelone ramię i wiele potłuczeń. 
- Naprawdę mnie boli.
- Poszukam morfiny - zaczął szukać czegoś w torbie, ale i to trwało zdecydowanie za długo. Znowu odpłynęłam. 
*
Wpatrywałem się w jej zmasakrowane ciało i nie mogłem uwierzyć w to, że przeżyła. Jej szanse były niewielkie, ale nie poddała się i walczyła. Jednak bałem się o nią, bowiem  doktor powiedział nam, że następne godziny zadecydują o jej życiu. Straciła dużo krwi i miała krwotok wewnętrzny. Na szczęście dziecku nic nie zagrażało, chyba, że Dru umrze, to nasze dziecko także. Nie mogłem ich stracić, teraz byli dla mnie wszystkim. 
- Mam nadzieję, że się obudzi - rzekła Lexi, stając obok mnie.
Miała ogromne poczucie winy i nie mogła sobie wybaczyć tego, co zrobiła dla Dru jak i dla mnie. Wiedziałem, że ją kocha jak własną siostrę, ale od początku wiedziałem, że wybierze Matta. Z resztą gdybym był na jej miejscu i miał wybierać między nią, a Dru wybrałbym matkę mojego dziecka. Jednak miałem jej trochę za to za złe, ale rozumiałem dlaczego wybrała tak, a nie inaczej. 
- Wiem, że już przepraszałam, Harry - powiedziała płaczliwym głosem. - Ale chciałabym też przeprosić Dru. Ona się nie obudzi, prawda?
- Mam nadzieję, że tak - byłem załamany i ledwo powstrzymywałem płacz. Tak, ja Harry Styles płakałem. - Obudziła się pięć godzin temu, a potem znowu zemdlała.
- Dlaczego?
- Z bólu - westchnąłem. - Chciałbym jej jakoś z tym pomóc, zabrać to, ale nie mogłem i to mnie zabijało.
- Wyjdzie z tego - pocieszająco pogłaskała mnie po ramieniu. 
- A co z Mattem? 
- Czuje się o wiele lepiej - uśmiechnęła się delikatnie. - Może chodzić i ma na to dość sił. 
- Cieszę się - pokiwałem głową. - Mogłabyś zostawić nas samych?
- Pewnie - odpowiedziała, po czym wyszła z pokoju. 
Ukląkłem przy łóżku, namoczyłem tkaninę w wodzie i przyłożyłem ją na czole Dru, wycierając kropelki potu. Miała wysoką gorączkę i czasami się trzęsła, co mnie bardzo martwiło. Musiałem się skontaktować z Max'em, aby powiedzieć mu o stanie jego siostry. Naprawdę nienawidziłem go, ale zasłużył na to żeby wiedzieć o tym co spotkało Dru. Ująłem w dłonie telefon mojej dziewczyny, wybrałem numer Max'a i czekałem aż odbierze. Dopiero po trzecim sygnale usłyszałem jego zmartwiony głos:
- Dru? Gdzie jesteś?
- To ja Harry - rzekłem. - Dru jest w domu i nie jest z nią najlepiej.
- Jak to? Co ty jej zrobiłeś?! - krzyknął.
- Spotkamy się w miejscu, gdzie kiedyś lubiłeś popalać ze swoimi przyjaciółmi - mój głos był chłodny. - Będę na ciebie czekał.
Wcisnąłem czerwoną słuchawkę, zakończając połączenie. Chciałem się z nim spotkać i poważnie z nim porozmawiać, wyjaśnić mu parę spraw. Nie chciałem go w moim domu, chciałem, aby umarł, bo przez niego zginęła Zoe, ale nie mogłem go zabić. Gdyby nie Dru, to wszystko potoczyłoby się inaczej.

- Pójdę z tobą. 
Odwróciłem się, a moim oczom ukazał się Matt. Faktycznie nie wyglądał źle chociaż miał wiele zadrapań na twarzy i był poobijany. 
- Nie możesz - wstałem, odkładając komórkę na stolik. - Nie masz wystarczająco dużo sił.
- Przecież nie jedziesz go zabić - wywrócił oczami. - Weź mnie ze sobą.
- Dobra - niechętnie się zgodziłem. - Do zobaczenia w samochodzie.
Max skinął głową, a następnie wyszedł, zostawiając mnie samego z nieprzytomną dziewczyną.
Pochyliłem się nad nią i złożyłem delikatny pocałunek na jej czole. 
- Niedługo wrócę, Księżniczko - wyszeptałem. - Proszę, nie umieraj.
*
Nie lubiłem tego miejsca, miało jakąś dziwną aurę. Obok nas znajdowały się ruiny starej kaplicy, która mieściła się na starym cmentarzu. Dookoła nas był przerażający las, którego jako dziecko bardzo się bałem. Wciąż spędzali tutaj czas ćpuny, a może i nawet starzy przyjaciele Max'a. Jednak dzisiaj nie było tutaj ani jednej żywej duszy. 
W końcu w oddali zauważyłem postać Max'a, która bardzo szybko się do nas zbliżała. 
- Gdzie ona jest?
- W domu - odparłem, wciskając moje dłonie w kieszeni spodni.  - Jest w tragicznym stanie.
- Co jej się stało? Zrobiłeś jej coś?
- Nie - warknąłem. - Nigdy bym jej nie skrzywdził. 
- Ta, widziałem to, gdy ją uderzyłeś.
Zagotowało się we mnie, gdy usłyszałem jego słowa. To był impuls, nie chciałem tego zrobić, a on nie musiał mi tego wypominać. On zrobić o wiele gorsze rzeczy niż ja. "Kłamiesz, jesteś potworem" - odezwał się głos w mojej głowie, który tak często ignorowałem, nawet gdy miał racje.
- Harry, przestań - syknął Matt, łapiąc mnie za ramię, gdy chciałem się rzucić z pięściami na chłopaka. - Mieliśmy rozmawiać, a więc to róbmy.
- Chcę wiedzieć co z Dru - zażądał. 
- Dobrze - fuknąłem, wyszarpując się z uścisku przyjaciela. - Powiem ci.
Zacząłem opowiadać mu całą historię, nie pomijając żadnego faktu. Co chwila zaciskał szczęki, albo dłonie w pięści. Nie był zadowolony z tego, że Hanna go okłamała i że Dru ją zabiła. Jednak wpadł w szał, gdy usłyszał o tym co spotkało jego siostrę. Był wściekły i zasmucony. Przypominał trochę mnie, ale za nic nie chciałbym być choć trochę do niego podobny. Gdy powiedziałem mu o dziecku był bardzo zdziwiony. 
- Ona umiera prawda? - jego oczy były zaszklone.
- Chyba tak - te słowa ledwo opuściły moje usta. - Ale wciąż jest nadzieja.
- A ty ją masz? - spytał z wyrzutem. - To wszystko jest takie popieprzone tylko dlatego, że zachciało ci się w niej zakochiwać. Mogłeś zostawić ją w spokoju i dać jej żyć, ale jak zawsze musiałeś coś zrobić nie tak.
- Nie zapominajmy o tym, że to przez ciebie - warknąłem zły. - Gdyby nie ty i te twoje jebane długi na prochy, to nic by się nie stało.
- Możecie oboje przestać? - wtrącił się Matt. - Myślę, że ktoś nas obserwuje. 
- O co ci chodzi? - zmarszczyłem brwi. 
Matt gorączkowo rozglądał się dookoła, a jego niepokój udzielił się także mnie. Dziwne uczucie ogarnęło całe moje ciało, gdy zaczął wiać zimny wiatr. Nie było słychać nic oprócz naszych głośnych oddechów oraz szelestu liści. Miałem złe przeczucie, które po raz kolejny mnie nie zawiodło. 

Nagle rozległ się głośny strzał, a pocisk trafił w ciało Max'a. Moje oczy były rozszerzone do granic możliwości, gdy patrzyłem jak upada na ziemię, a z jego ust wylatuje krew. Jego martwe oczy patrzyły na mnie, co sprawiło, że po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Pierwszy raz w życiu przeraził mnie trup. 
Matt od razu podbiegł do ciała chłopaka i uklęknął obok niego. Przyłożył palce do jego szyi i zaczął gorączkowo kręcić głową.
- Max, nie rób tego - syknął. - Obudź się! 
Patrzyłem jak mój przyjaciel próbuje reanimować już nieżywego brata Dru. Nie wiedziałem jak zareagować, co zrobić i co powiedzieć. Ktokolwiek zabił Max'a zrobił to z ukrycia i od razu uciekł. Ale dlaczego on? Kto to? Kanadyjczycy? 
- Matt, to nic nie da - szepnąłem, kładąc dłoń na jego barku. - On nie żyje. 
- Był dla mnie jak młodszy brat, wiesz? - szepnął. - Dlaczego? 
- Nie wiem - westchnąłem. - Zabierzmy go stąd. 
Matt delikatnie zamknął mu oczy, co było naprawdę miłe z jego strony. Zoe, Max, kto będzie następny? Dru czy ja?
*
Stałem przed drzwiami, które dzieliły mnie od zobaczenia Dru. Lexi powiadomiła mnie, że obudziła się chwilę potem jak wraz z Mattem wyszedłem z domu. Wiedziałem, że będę musiał powiedzieć jej co się stało z Max'em i bałem się jej reakcji. W tym stanie takie informacje nie są dobre, ale nie mogłem jej okłamywać. Musiałem być z nią szczery jak nigdy i wspierać ją w tej trudnej chwili. 
Delikatnie nacisnąłem klamkę i pchnąłem drzwi, wchodząc do ciemnego pokoju. Dru podniosła delikatnie głowę, po czym uśmiechnęła się na mój widok. Serce mi pękało z bólu, gdy na nią patrzyłem. Zaraz jej uśmiech zniknie i będzie tylko szarym wspomnieniem. 
- Jak się czujesz? - spytałem, kucając obok kanapy. 
- Lexi dała mi jakieś środki przeciwbólowe i wcale nie jest tak źle - odpowiedziała. - Co się stało? Wyglądasz dziwnie.
- Muszę coś ci powiedzieć - głośno przełknąłem ślinę. - Max nie żyje.
Między nam zapadła głucha cisza, która była jeszcze bardziej bolesna jakbyśmy się kłócili. Spojrzałem w jej załzawione oczy, z których zaczęły wypływać słone łzy bólu. Tak często ostatnio płakała, że to się robiło chore. 
- Zabiłeś go? - wszeptała, dławiąc się powietrzem.
- Nie - zaprzeczyłem od razu. - Razem z Mattem poszliśmy się z nim spotkać i ktoś go zastrzelił. Nie daliśmy rady go uratować, to był śmiertelny strzał. 
Chwyciłem jej dłoń, ściskając ją pocieszająco, gdy zaczęła głośno płakać. Nie mogłem tego słuchać ani znieść. Chciałbym zabrać od niej ten cały ból, który doskwierał jej tak długo. Widząc jej łzy czułem się winny temu wszystkiemu. Wydawało mi się, że będzie tylko gorzej, a nie lepiej. Nic nie szło po naszej myśli, a los stawiał na naszej drodze niemiłe niespodzianki. Chyba szczęśliwe życie nie było nam przeznaczone.
- Co ja teraz zrobię? - łkała. - Był dla mnie najważniejszy, a teraz... A teraz go nie ma.
- Wiem, Kochanie - szepnąłem. - Tak mi przykro, naprawdę.
- Co mi zostało? Nie mam już nic!
- Masz mnie - położyłem dłonie na jej policzkach, a ona spojrzała w moje oczy. - I nasze dziecko. Bądź silna dla nas.
- Nie wiem czy potrafię - kolejna fala łez spłynęła po jej zapadniętych policzkach. - Proszę, zabierz ten ból, nie chcę go czuć. Dlaczego nie mogę być szczęśliwa?
- Będziesz - złożyłem mokry pocałunek na jej czole. - Uwierz mi, że tak się stanie.
Trzymałem ją w ramionach, gdy głośno płakała i wyklinała Boga. Nic nie mogłem zrobić, aby jej ulżyć. Wiedziałem, że pomogłaby jej tylko śmierć, ale nie mogłem do tego dopuścić. Przysięgam, że dopóki żyję nikt jej nie skrzywdzi, a jej życie w końcu stanie się dobre. Obiecuję, że dam jej lepszą przyszłości. We troje. 


Od Autorki:
Witajcie Kochane! Co u Was słychać? Mam nadzieję, że o wiele lepiej niż u mnie. Ten tydzień był piekłem, naprawdę. Cieszę się, że już weekend i będę mogła choć na chwilę zapomnieć o pewnych sprawach.
Gdy pisałam ten rozdział wydawał mi się taki emocjonalny, ale gdy go przed chwilą przeczytałam, doszłam do wniosku, że jest bardzo sztuczny, bardzo. Przepraszam za to! :c
Bardzo dziękuję za tak dużo pięknych komentarzy! Rany, to naprawdę miłe, nie mogę uwierzyć. Kocham czytać Wasze wypowiedzi, naprawdę. Sprawiacie, że uśmiecham się jak nienormalna :) 
Co uważacie o rozdziale? Proszę o Wasze opinie :)
Pozdrawiam ♥
PS Pamiętajcie o "Dirty Secrets"  :)

49 komentarzy:

  1. To się porobiło. Szkoda mi Max'a. Mam nadzieję że Dru przeżyje. Rozdział nie jest wcale sztuczny. Czekam na następny. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oszalała?!?! Te rozdział jest wspaniały. ZERO SZTUCZNOŚCI. Jak chcesz zobaczyć coś sztucznego to przyjdź do mojej szkoły. Reje to zapadają im się od tapety. Hahaha zawsze mam z nich beke. Mój tydzieńń nie wiele lepszy. Kto wymyślił szkołę??!?!!! Hugh. Rozdział jest wspaniały misia jak każdy inny. NIGDY w to nie wątp. Czekam na twoją książkę <33%%%3. Zoe, Max ty chcesz cały gang mi ty wymordować tymi kanayjczykami?!?!? Szybko dwaj next bo nie mogę się doczekać :****

    OdpowiedzUsuń
  3. Wcale nie jest sztuczny :(
    Płakałam!! Dlaczego ?!!? Co się dzieje ?! :(
    Jeju kocham Killer <3 :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Najlepszy ! Jaki sztuczny ? Super ! Szrzecze ? Chcialo mi sie plakac kiedyzabili Maxa :""(
    Dajesz teraz next prosze !

    OdpowiedzUsuń
  5. Och... Płacze :'c Szkoda mi Max'a. I jeszcze jak Matt mówił, że był dla niego jak młodszy brat *.* Czekam na następny <3 Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. jezu, tak bardzo świetny jest ten rozdział, z resztą jak i cały blog! :)) cieszę się, że Dru przeżyła, ale szkoda mi też Max'a :c jejku popłakałam się normalnie :C
    Pozdrawiam i życzę weny :))
    http://between-love-and-hate-is-a-fine-line.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Heeej ;) a tak serio to ojapierdolekurwamać. Piszę ten komentarz drugi raz, no ale wiesz,życie jest małą ściemniarą, szmatą, suką, dziwką, blacharą, plącze nam nogi i mówi spierdalaj xddddd. Dobra, jestem dziwna, ale przejdę do tej mądrzejszej, chyba, części komentarza.
    tak po pierwsze to bardzo,bardzo,bardzo Cię przepraszam,że nie skomentowałam ostatniego rozdziału!;c jestem okropna, wiem.. no ale pod tym zostawię dłuuuuuuuugi komentarz,więc się bój xd. No to tak, po pierwsze Issy, musimy sobie coś wytłumaczyc. Jak Ty możesz, w ogóle, do cholery mówić,że rozdział jest sztuczny?! On jest zajebisty,superowy,świetny i genialny tak jak ty! To moje ulubione opowiadanie o Harrym,wiesz o tym?;) i nie pozwalam Ci tak myśleć! Co do rozdziału to bkjddkbfhbjhfevghkfdvbkhfdvbkhdfjhvbfdhjvfvhvhvujffnfud o ja pierdole. Weź, zabiję się za chwilę po prostu, gdyż mam dziwne wrażenie,że masz zamiar tu wszystkich po kolei pozabijać......... hmmmmm. Ei, czemu tak co chwilę ktoś umiera? Najpierw Zoe, teraz Max /nieneieneienienienienir nie pogodzę się z tym, ja gotsk bardzo lubiłam, a jego już nie ma ;( chcesz,żebym tu dostała załamanis psychicznego? / ale wiesz, nie zabijaj Dru ani Harry'ego, błagaaaaam, oni mają mieć dziecko i ja ich uwielbiam i oni się kochają i e ogóle proszę nie zabijaj ich, bontego nie przeżyję ;c. Właśnir, nazwiązując do ilości obserwatorów /tsktakatstakakskskakakaka już jest 200! Aaaa pamiętasz co powiedziałaś? Że nagrasz filmik! Ak, musisz tomzrobić, proszeproszeproszeeeeeeeeeeee.co tam jeszcze? Zawarłam tu chyba wszystko z chciałam i się wkurwię jak się ten komentarz nie doda imprzysięgam,że rozjebie wtedy tego tableta! No tomtyle, zapraszam do mnie,czekam na następny rozdział i nie umiem się doczekać, tyle :) pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. hej omg poprostu jedno wielkie wow

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo Kuffa Max nie żyje ! co?! biedna Dru :( Proszę ci tylko nie zabijaj Harre'go i Dru ! :( Nie przeżyje jak mi ich zabijesz SERIO !
    życzę weny
    Kocham xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Niee ! Co tu się dzieje ! To takie smutne ! Jebani Kanadyjczycy !!!!! Daalej ! : * Weny kochana ! Rozdział jest świetny !

    OdpowiedzUsuń
  11. nie wiem czemu sądzisz że ten rozdział jest sztuczny kiedy go czytałam łzy napłyneły mi do oczu

    Rozdział jest świetny życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  12. to takie smutne i wzruszające
    Pobudka dru
    śmierć maxa
    opiekuńczość Harrego

    rozdział genialny

    OdpowiedzUsuń
  13. słodka jest opiekuńczość harrego, jestem ciekawa co będzie w następnym rozdziale, czekam:**

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzisiaj znalazłam to opowiadanie. Mega wciągające nie mogłam sie oderwać♥
    Genialny rozdział ~`G x.

    OdpowiedzUsuń
  15. Max :(
    Czekam na następny rozdział.
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. Morderczyni! Dlaczego zabiłaś naszego kochanego Maxa?! Dru teraz jest taka załamana. Ty niedobra dziewczyno :c Na wstępie chciałam cię przeprosić, bo mam masę roboty i cudem udało mi się przeczytać ten rozdział i dzisiaj napiszę tylko kilka krótkich słów. Rozdział jak zwykle świetny. Wcale nie jest sztuczny. Co ty pierdzielisz? Jestem ciekawa jak to dalej będzie. Tak bardzo szkoda mi Dru :C Mam nadzieję, że będzie z Harry'm i urodzi im się śliczne dziecko (będzie dziewczynka, czuję to). Mocno cię sciskam i pozdrawiam, Weronika :(

    OdpowiedzUsuń
  17. KOCHAM KOCHAM KOCHAM I JESZCZE RAZ KOCHAM <3 ciebie i ten rozdział :) i wcale nie był sztuczny, prawie się popłakałam. To pozdrawiam i czekam na kolejny. BUUZIII <3

    OdpowiedzUsuń
  18. OMG ! Śmierć Maxa tego się nie spodziewalam :ooo Mam nadzieję , że Harry i Dru w końcu sobie ułożą życie i że nikt juz nie zginie :>

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja znowu płaczę ;-; piękny rozdział choć bardzo smutny, czekam na następny ♥ xoxo

    OdpowiedzUsuń
  20. Mistrzu KURWAJAPIERDOLECOKURWACMAC co ty mówisz o tej sztuczności ? Miekszam daleko, ale jestem coraz bliżej by kupić do Ciebie bilet i przEjechać w chuj kilometrów by ci po prostu walnąc w ten głupi łeb. Nie zapomnij, że patelnią. A patelnią w łeb chcesz? IZA IZA IZA CHCE, BO PIERDOLI GŁUPOTY!
    Rozdział jest w chuj , emocjonalny, stuczne to są te pierdolnięte pojebanE po całości szmaty z naszych szkół. A TEN ROZDZIAŁ JEST PIĘKNY!
    Po pierwsze! Spróbuj mi zabić Dru, a zabije ciebie! Wykopie ci nagrobek i napisze ' zabita patelnią ' Ps. za Dru '.
    Po drugie. wyjdę na złą wredną wiedźmie, ale jakoś mi nie szkoda Maxa. Dzieciak mnie chyba zawsze wkurzał, więc no ;d
    KOCHAM CIĘ MISTRZU ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Popłakałam się.
    I nie wiem co napisac bo to takienpiekne było.
    Ten gif osttani Dru był prze cudowny.
    Biedna Dru kolejna smierc bliskiej osoby ja bym umarla ze zgryzoty gdyby byłabym na jej miejscu dobrze,że ma Harego i dziecko to da rade może
    Powiem,że jestem pod wielkim wrazeniem twoih wszelkic pomysłow.
    Chyle czoła
    I ide płakac

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak zawsze zajebisty rozdział!
    Nie wiem dlaczego, ale zawsze jak czytam to opowiadanie, to ryczę jak głupia. Na żadnym innym tak nie płacze jak na tym.
    Chyba za bardzo się w nie wczułam xd
    Pisz dalej, czekam na następny. :*


    PS: Wkurzasz mnie na maksa, kiedy piszesz że rozdział beznadziejny, sztuczny, głupi itd. Nie mów tak, bo mimo że Cię uwielbiam za to jak piszesz to takim czymś wzbudzasz we mnie niechęć.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudowny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny, kocham go :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kocham , boski !!

    OdpowiedzUsuń
  26. Po pierwsze bardzo chciałabym Cię przeprosić za moją nie obecność na tym blogu, ale ostatnio byłam tak zabiegana, że nawet sobie tego nie wyobrażasz. Dopiero nadrabiam zaległości na blogach, a także nawet na swoim, którego nie oszukujmy się zwyczajnie zaniedbałam :C
    Ile tu się działo przez ten czas co mnie tu nie było!! Zoe i Max nie żyją! Dlaczego właśnie oni no?! Tak bardzo obydwoje lubiłam ;C Harremu to pewnie nawet idzie na rękę jego śmierć, ale Dru! To była jedyna jej rodzina no! Liczę na jakieś cudowne przywrócenie go do żywych, hahaha za dużo pamiętników wampirów :D ale nie pogardziłabym takim rozwiązaniem i miło by było gdyby zabrał ze sobą może Zoe :D.
    Co do tortur Dru i jej postrzeleniu!! Nawet nie wiesz jak się bardzo się przeraziłam! gdy Matt krzyknął o tym, że ona jest w ciąży już myślałam, że wymierzy w Dru, ale potem szybko sprawnie wyceluję w Kanadajczyków ( czy jakoś tak ) a już w najgorszym przypadku w Matta. Rozumiem decyzje Lexi, ja także bym miała problem z wybraniem i pewnie także ochroniłabym miłość mojego życia. Ale jestem z Dru dumna, że chociaż oni tak wiele bólu jej zadali nie pisnęła ani słówka. Ona jak i Matt, naprawdę ich podziwiam.
    A no i zginęła Hanna !! Może jestem okrutna, ale cieszę się jak nigdy ! Hahaha ! dobrze jej tak! A tak w ogóle ostatnio mnóstwo ludzi tu ginie.
    Już nie mogę się doczekać następnej części, jest coraz bardziej ciekawie! Aww... ♥♥
    W najbliższej chwili także wpadnę na twój nowy blog - Dirty secrts :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Gdy czytałam rozdział słuchałam tego : https://www.youtube.com/watch?v=V4aq043kdfY
    Płakałam. Te cierpienia Dru... nie do opisania. Dlaczego wydaje Ci się, że rozdział jest 'sztuczny' jak ty to mówisz? Gdy czytałam go mówiłam sobie 'pewnie musi być z siebie dumna, że napisała tak wspaniały rozdział' no i potem przeczytałam notkę. Dlaczego ty w siebie nie wierzysz? :c

    OdpowiedzUsuń
  28. genialny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten rozdzial jest taki cudowny i rownoczesnie okropny. Nie jest sztuczny. Wrecz przciwnie. W niektorych momentach chcialo mi sie plakac. :'( Ciekawa jestem dalszych losow Dru i Harry'ego. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ta troska Harrego ----> epickie

    OdpowiedzUsuń
  31. ciekawie się zapowiada

    OdpowiedzUsuń
  32. Max nie żyje ;\

    OdpowiedzUsuń
  33. co rozdział to lepszy

    OdpowiedzUsuń
  34. Dziwie się dlaczego tak mało jest komentarzy .. rozdział mi się spodobał ale dalej nie potrafię zrozumieć czemu tak mało jest komentarzy. Widocznie ludzie nie są zbyt chetni na czytanie smutasow . Chciałabym Ci podziekowac. Mimo ,że usmiercisz ich killer poruszyl me serce .

    OdpowiedzUsuń
  35. codzienie wchodzę na twój blog i paczę czy dodałaś już nastepny rozdział
    Robie to ponieważ rozdział , opowiadanie jest poprostu genialne
    Prosze dodaj nexta jak najszybciej

    OdpowiedzUsuń
  36. rrozdział genialny , życze weny

    OdpowiedzUsuń
  37. O M G!!! Nieee! Dlaczego?! :O
    A już myślałam, ze powoli wszystko będzie się układać. Dru pod stała opieką dojdzie do siebie, Harry wybaczy Max'owi... A tutaj coś takiego. Zatkało mnie, nie wiem co więcej powiedzieć.
    Rozdział pomimo tego, cudowny. Wszystko pięknie opisane, te emocje. Aż sama miałam ochotę się rozpłakać, ale nie potrafiłam. Za dużo wylałam już łez na finałowym odcinku TVD...
    Och...
    Lecę czytać kolejny!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy